Nie mam siły, by wstać,
nie mam siły, by iść.
Nie mam siły, by grać,
nie mam siły, by żyć.
Zamykam oczy i widzę ją w mieszkaniu. Kładę się do łóżka, czuję jaj zapach. W łazience leżą jeszcze jej kosmetyki. W szafie zostały jej ubrania. To daje mi nadzieję, że ona jeszcze wróci, że mi wybaczy. Dzięki temu usiłuję się zmienić. Momentami myślę, że po prostu wyszła na zakupy i zaraz wróci i znów będzie narzekać, że za dużo kupiła, że strasznie bolą ją nogi. Ale będzie szczęśliwa.
Minęły
dni. Pieprzone dni samotności i pustki w moim życiu. Dlaczego byłem taki
skończonym durniem i zniszczyłem wszystko. Zniszczyłem siebie i ją. Zniszczyłem
nas. Zniszczyłem naszą piękną przyszłość.
Nadal
jestem takim durniem.
Każdej
nocy, kiedy nie mogę zasnąć siedzę i patrzę na księżyc. Wiem, że ona też to
robi. Czuje to. Wolałbym czuć ją przy sobie. Księżyc codziennie jest ten sam,
codziennie wisi u góry nad nami utrzymywany magicznymi siłami. Oświetla miasto, wpada do naszej sypialni,
która teraz jest moja, ale czeka na nią.
Zawsze
będę na Ciebie czekać Roksi.
Zdarzało
mi się płakać, bo nie mam serca z kamienia.
Nie
byłem na treningu, od jej odejścia nie miałem siły by iść na trening. Zadzwoniłem
do klubu tłumacząc się chorobą. Choruję, choruję z tęsknoty i samotności, którą
sam sobie zgotowałem. Za którą winny jestem tylko ja.
Każdy
dźwięk nadchodzącego połączenia czy sms’a przyprawiał mnie o palpitacje serca z
nadziei, że to ona. Nie zadzwoniła ani razu, a ja zawsze pękałem przed
naciśnięciem zielonej słuchawki. Bałem się, że nie odbierze.
Nie
odebrała by.
Dni bez
jej uśmiechu były puste, pozbawione swojego uroku.
Minął tydzień, musiałem wrócić na
treningi. Może szczypiorniak pomoże mi się pozbierać. Myślałem, że tak będzie.
Tak bardzo się myliłem. Brakowało jej
na treningach. Przychodziła zawsze w poniedziałki i robiła zdjęcia.
- Krzysiek, co jest? – Grzesiek szturchnął mnie łokciem.
Wzruszyłem ramionami – ale jesteś rozmowny – zaśmiał się dalej – panowie, ktoś
tu ma gorsze dni – nie było mi do śmiechu.
- Krzysiek, dlaczego nie było dziś Roksany? Chora jest? –
zapytał Sławek, kiedy pakowałem swoje rzeczy do torby treningowej.
- Sam jej się zapytaj - włożyłem bluzę, złapałem torbę w
rękę i rzucając krótkie – na razie – opuściłem budynek.
Na
zewnątrz świeciło słońce i wiał delikatny wiatr. Idealna pogoda jak na tę porę
roku. Było słychać śpiew ptaków. Wiosna zaczynała się cudownie.
Po
drodze do mieszkania wjechałem jeszcze po zakupy do marketu. Wrzucałem do
koszyka różne produkty bez większego zastanowienia. Dwie siatki za zakupami
wpakowałem do bagażnika i ruszyłem Kieleckimi ulicami do mieszkania.
Dlaczego,
zamiast walczyć o nią, siedzę bezsensu z piwem w ręce i oglądam kolejne odcinki
M jak Miłość? Powinienem robić wszystko by ją odzyskać, by mi przebaczyła, a
nie dobijać się jeszcze bardziej. Za
dużo myślałem, za mało działałem.
- Dobra, stary mów co się dzieje? – Michał wpadł do mojego
mieszkania jak do siebie i rzucił się na fotel obok.
- A co ma się dziać?
- Jak z dzieckiem – złapał się za głowę, naprawdę nie miałem
ochoty rozmawiać – Dobra pytanie pierwsze: Gdzie jest Roksana?
- Nie wiem – spojrzałem na nasze zdjęcie – zjebałem,
wszystko zjebałem Michał. Roksana się wyprowadziła, odeszła ode mnie, bo, bo
przez tą kontuzje zapominałem o niej, nie rozmawiałem z nią, nie miałem do niej
czasu - schowałem twarz w dłoniach – ona
powiedziała, że czuje się jakby dla mnie umarła, rozumiesz? Co ja zrobiłem?
Zawiodłem kobietkę, którą tak bardzo kocham.
- I tak długo wytrzymała – rzucił – Krzysiek, przecież gołym
okiem było widać jak wasz związek się rozpada, jak z dnia na dzień coraz bardziej
się oddalacie.
- Wiem, ale zauważyłem to za późno.
- I dasz sobie spokój? – wzruszyłem ramionami – Ale ty
jesteś durny Lijewski! – wstał i poszedł do kuchni – jak chcesz żeby wróciła to
może przydałoby się tu posprzątać, bo wątpię, żeby jakaś kobieta chciała mieszkać
w taki chlewie jaki tu panuje – słyszałem jak kopie ubrania leżące na podłodze –
a przede wszystkim, pokaż jej że Ci zależy, bo na jej miejscu, widząc Twoje
podejście miałabym Cię w dupie i więcej się nie odezwała – miał rację, od czasu
jej odejścia, nawet przez chwilę nie usiłowałem się z nią skontaktować, nie próbowałem
się z nią spotkać. Nie dałem jej żadnego znaku, że mi zależy. Zawalczę.
Smutno mi.
Taki użalający się Krzysiu.
Korciło mnie i dodałam w sobotę, nie niedzielę.
Cieszcie się.
Korciło mnie i dodałam w sobotę, nie niedzielę.
Zajebać go. Dupę niech ogarnie i walczy a nie pierdu pierdu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Na boisku walczy a o kobietę swojego życia to już nie?! Niech ogarnie swoje cztery litery, mieszkanie, kupi kwiatki i błaga na kolanach!
OdpowiedzUsuńCzekam na next!
jezu, niech on zacznie o nią walczyc. Co jest z tymi facetami? Kobieta sama nie przyjdzie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJednak zdążę dzisiaj ;p
OdpowiedzUsuńPowinnam być równie smutna jak Krzyś, ale sorry czytając, że ogląda M jak miłość nie dam rady nie wybuchnąć śmiechem :D + odwiedza go Michał? Dzidzior mam rozumieć? <3
A serio, jeśli tak bardzo za nią tęskni to wypadałoby wziąć się i walczyć! Jak na wojownika przystało, a nie pierdołę! Na miejscu Roksany sama miałabym go w dupie brzydko mówiąc. Może za rada przyjaciela ogarnie siebie.
Ściskam :*
Może przynajmniej Michał zmotywuje Lijka do walki o Roksanę, bo jak na razie to się poddał zupełnie i czeka na cud.
OdpowiedzUsuńDobrze, że zjawił się Michał, bo pewnie dalej siedziałby i się nad sobą użalał, zamiast walczyć. Gorzej nie będzie, a jeśli zmieni swoje podejście to przy odrobinie szczęścia można spróbować to naprawić :)
OdpowiedzUsuńNiech Krzysiek się w końcu ogarnie i zacznie działać, bo za chwilę będzie już za późno. Mam nadzieję, że Michał postawi Lijka do pionu i pomoże mu zawalczyć o Roksanę.
OdpowiedzUsuńA ja i tak w niedzielę przeczytałam :p
OdpowiedzUsuńmoże Michał go jakoś ogarnie czy coś?
A mówią, że to kobiet się zrozumieć nie da, a tu proszę, żywy przykład na to, że chłop chłopa zrozumieć nie potrafi :P
OdpowiedzUsuńNo ale mam nadzieje, że Michał postawi Lijka do pionu i ten zawalczy o Roksanę. ;-)
Pozdrawiam :*